|
Strona główna
|
..:: Bajka o dwóch połówkach ::..
Ta pierwsza była dobra.
Kochała życie i Świat i ludzi.
Nie chciała ranić obojetnością,
więc szczodrze obdarowywała Świat uśmiechem.
Bała się jednak tej drugiej,
która osnuta szalem goryczy zapadała się w przepaść zapomnienia.
Najpierw zapomniała o bólu i cierpieniu
i było jej dobrze.
Patrzyła z radością na tą pierwszą,
która swym ciepłem ogrzewała zmarznięte uczucia.
Jednak wkrótce zapomniała też o miłości i śmiechu.
Zaciągnęła brunatną zasłonkę i nauczyła się płakać.
Ta pierwsza patrzyła na nią i oko zakuło ją boleśnie...
widokiem smutku,
tak obcego jej sercu.
Tak pierwsza była słaba.
Targał nią wiatr,
przerzucał z miejsca na miejsce jak ptasie pióro.
Rzeźbił w niej jak w piasku,
a ona była uległa
i taka słaba.
Za to ta druga była silna.
Zgniatała w dłoni całe wszechświaty.
Tłukła zwierciadła sercem z kamienia,
Zaplatała jak loki
widnokręgi...
Ta pierwsza bała sie nocy.
Wraz z zachodem przykładała głowę do poduszki
i szybko zamykała oczy
by wszechmocna Luna nie omiotła jej swym szalem.
Ta druga ukochała ciemność
i z rozkoszą rozpływała się w lepkiej nocy.
Zamykała się w ciemności jak w starej szafie z mosiężnym zamkiem.
Ta pierwsza nie raz wyciągała rękę.
dotykała martwego ramienia tej drugiej.
Grzała ciepłymi pocałunkami zimne czoło.
Ta druga nie chciała pomocy.
Traciła głowę dla blasku chwili.
Gardziła ciepłem i uczuciem.
Bała się ludzi,
bała się strachu.
Ta pierwsza żyła z tą drugą.
Dwa razy bliżej niż dalej.
Żyły w tej wspólnej osobności.
Nie miały wspólnych marzeń, choć od zawsze były razem.
Mijając się jak wschód z zachodem.
{..::MaSZa::..} 2005-06-16
skomentuj (10)
|
|