|
Strona główna
|
..:: Nie proś bym została, już podjęłam decyzję. ::..
Nie jest łatwo zmusić się do latania.
Do unoszenia się ponad zmartwieniami.
***
Dawno temu postanowiłam zamykać drzwi od środka.
Bronić ludziom dostępu do rzeczy opatrzonych etykietką:
WAŻNE, OSOBISTE, BOLESNE...
***
Latać nie jest rzeczą łatwą.
Wszystki próby spełzły na niczym.
Troski ciągle ciągnęły mnie za nogi i kazały wracać na Ziemie.
Jestem zbyt słaba by łapać się chmur.
One parzą mi ręce swoją czystością.
Każda woła:
jeszcze za wcześnie, wracaj, walcz dziewczyno!
Czasem myśle, że walka to nic dobrego.
Targanie uczuć na strzępy,
rzucanie słowem z rąk do rąk,
dotyk gniewnych dłoni, który boli nieznośnym wyrzutem sumienia.
Coraz częściej czuje piekącą samotność.
Stoje wśród ludzi, których znam tylko z widzenia, i z imion, i z twarzy...
Których myśli zamknęły się dawno,
od środka.
Nie potrzebuję silnego ramienia.
Jestem silna,
choć słabość często łapie moje słowa w pułapki.
Miesza zmysły i robi kogiel-mogiel z najboleśniejszych snów.
Nie potrzebuje silnego ramienia,
bo silne ramie potrzebuje gorącego serca...
A moje serce zamknęło się...
od środka.
Wyrywam kolejne kartki z kalendarza.
Przywołuję w myślach dni, które minęły bezpowrotnie.
Chcę pamiętać zapach trawy,
kolorowy gwar ulicznego teatru
i ciche szepty wymieniane pod firnamentem nieba.
Chce pamiętać kilka dobrych chwil...
i całą masę bólu, który uczy pokory.
Jednej tylko rzeczy nie umiem sobie przypomnieć...
Kiedy właściwie postnowiłam nauczyć się latać?
{..::MaSZa::..} 2005-06-01
skomentuj (11)
|
|